Mieszkanie po babci na Borkach, do gruntownego remontu. Trzech spadkobierców, każdy w innej części Polski. Próbowaliśmy dwa biura — pół roku ciszy. Tutaj ofertę dostaliśmy w 22 godziny, akt po 13 dniach. Cena niższa niż gdyby ktoś czekał i wyremontował, ale my potrzebowaliśmy załatwić to raz a dobrze.
Po rozwodzie zostało nam mieszkanie z kredytem 240 tysięcy w Millennium. Bałam się że bank będzie mi się czepiał. Pan Marek wszystko ogarnął — rozmowę z bankiem, promesę spłaty, akt. Dostałam na rękę 175 tysięcy, kredyt spłacony z transakcji. Bez tych formalności, których nie rozumiem.
Po zalaniu w kamienicy na Niemcewicza (pękła rura w 2024) mieszkanie miało zacieki na suficie i grzyb przy kuchni. Dwa biura odmówiły bez gadania. Tutaj nie było problemu, oględziny po 5 dniach, oferta tego samego wieczoru. Cała sprawa zamknięta w 11 dni. Cena uczciwa, biorąc pod uwagę że bym musiał włożyć ze 40 tysięcy w sam remont żeby ktoś chciał oglądać.
Po śmierci mamy musiałam sprzedać jej mieszkanie na Sadkowie. Mieszkam w Niemczech, latanie do Polski na każde podpisanie nie wchodziło w grę. Zrobili wszystko zdalnie — pełnomocnictwo notarialne u konsulatu w Hamburgu, reszta przez kuriera. Nie musiałam zrobić ani jednej podróży. Pieniądze na koncie 14 dni od pierwszego maila. Bardzo cierpliwie tłumaczyli każdy dokument.
Ojciec zostawił mi mieszkanie z lokatorem zameldowanym od 12 lat. Pani 70+, bardzo porządna, ale sąsiad chodzący po piętrach z prawnikiem. Bałem się że eksmisja zajmie lata. Tutaj kupili „z lokatorem" — pani została tam jak była, nikt nikogo nie wyganiał. Na szczerość: cena niższa o jakieś 15% niż gdyby było puste. Ale stres mi pękł.
Mąż zachorował, potrzebowaliśmy pieniędzy na leczenie za granicą. Dosłownie. Mieszkanie w kamienicy na Słowackiego — sentyment, ale wybór był prosty. Złożyłam zgłoszenie w sobotę wieczorem, w poniedziałek dzwonił doradca, w środę miałam ofertę, w piątek za 7 dni byliśmy u notariusza, a pieniądze były już na koncie. Ratowali nam życie naprawdę.
Powiem szczerze: na początku myślałem, że to scam — bo gdzie tu szybka oferta, gdzie bez kosztów, gdzie spłata komornika. Brat wpadł w długi i mieszkanie odziedziczone po dziadkach miało plombę komorniczą. Tutaj sprawdzili wszystko, dali ofertę z konkretną kwotą, spłacili komornika i zostało jeszcze 95 tysięcy dla brata. Naprawdę działa. Ale przeczytaj umowę dokładnie — wszystko jest na piśmie, nie przeoczysz niczego.
Dom 130 m² po rodzicach pod Iłżą — drewniany, z 1978 roku. Ogłoszenie wisiało rok i 3 miesiące, jedyne dwie oferty były 50% ceny rynkowej. Tu zaproponowali 75% i akt po 14 dniach. Wiem że to nie szczyt rynku, ale po roku stania zdecydowałam: lepsze 75% dziś niż 95% za półtora roku. Co bym zrobiła z drugiej strony — nie wiem.